Coraz krótsze dni, niskie temperatury, żółknące liście na drzewach to wyraźne zwiastuny zbliżającej się zimy. Zazwyczaj  kiedy mija jakiś okres w naszym życiu przychodzi czas przemyśleń i refleksji. Pytamy jaki był dla nas ten mijający sezon karpiowy, co sobie zaplanowaliśmy, a co udało się zrealizować, jak spisywał się nasz sprzęt, co by tu dokupić a czego się pozbyć? Głównym jednak czynnikiem decydującym o ocenie mijającego sezonu są uzyskane przez nas osiągnięcia, zarówno sportowe jak i te prywatne, zmierzające w kierunku złowienia jak największej ryby i ustanowienia kolejnego rekordu życiowego. Takimi kryteriami również ja się dotychczas kierowałem…

Ta druga część zdania to wcale nie jest pytanie, które zadaję sobie każdego ranka podczas porannej kawy. Taki temat jednak dość często pojawia się w rozmowach z karpiarzami. Ostatnio podczas Karp Festiwalu w Zabrzu miałem okazję porozmawiać z paroma osobami bywającymi w świecie, właśnie na temat naszych łowisk karpiowych.