Odwieczne dylematy karpiarza
Będąc od kilkunastu lat obserwatorem raz bardziej czynnym, raz biernym naszej sceny karpiowej mogę bezwzględnie stwierdzić, że tematem, który przez cały ten okres nie stracił na wadze jest dylemat – podawać wagę, czy nie podawać wagi, podać nazwę wody, czy może w ogóle nie pokazywać swoich zdjęć?
Lubię burdele
Zniesmaczonym i oburzonym czytelnikom, a także tym, którzy pośpieszą zaraz donieść mej małżonce, jakiego niegodziwca ma za męża wyjaśniam – mam na myśli tzw. „burdele karpiowe”. Burdele – takim właśnie, co by nie mówić obraźliwym mianem zwykli nazywać łowiska komercyjnie niektórzy łowcy cyprinusów, uważający się za jedynych sprawiedliwych…
Jak ja nie lubię zawodów
Jak ja nie lubię zawodów! Dziwne zdanie, jak na kogoś kto wziął udział w setkach zawodów karpiowych. Przyznaję, dziwnie to mogło zabrzmieć, ale to prawda. Tylko, że nie miałem na myśli startowania w zawodach, a ich organizowanie. Bo to dwie zupełnie różne strony medalu.
