Jak ja nie lubię pakowania. Co tam pakowanie, jak ja nie znoszę szukania wszystkiego co potrzebne do wyjazdu, zwłaszcza po raz pierwszy w roku. Te zimowe przerwy są okropne, nie tylko dlatego, że siedzi się w domu, a nie nad wodą, ale z powodu zimowego znikania wszystkiego.

Z jednej strony wiosna kalendarzowa tuż, tuż, za parę dni wyjazd nad Rainbow, a za oknem wciąż sypie. Byłem wczoraj nad wodą. Na jeziorach wędkarze łowią spod lodu (czemu mnie jakoś do tego nie ciągnie?), więc pokrywa musi być gruba, ciekawe czy do maja zejdzie. Ale pierwsze oznaki zmiany już widać, gdzieniegdzie pokazują się zielone pędy, do tego widziałem kilka kluczy lecących dzikich gęsi. Biedne, przecież nie zrobią sobie iglo.  Ale to nie trzymająca zima wkurza mnie najbardziej, a ludzie.